header photo

Bryll Ernest

Wiersze

Lawina

Tyle się stało i nic się nie stało?

Chociaż się niebo nad nami łamało
Chociaż się otworzyła wielka rana ziemi

Czy zostaniemy dalej głusi, ciemni, niemi
Rozumiejący wszystko ale tak niezmienni
Jak lawina - w płomieniu której się uciera
Skała o skałę. Aby z tego pędu
Zera się wygładzały znowu w obłość zera
W rozwalisko jałowe. Kamienisko błędów?...

Może będziemy mogli doczekać,

Może będziemy mogli doczekać, doprosić
Dobić się w sobie wiary, co góry przenosi
Lecz chociaż ruszą Alpy, Karpaty stadami
My zostaniemy w miejscu. Kamiennie Ci sami.

Skąd to zmęczenie...

Skąd to zmęczenie w nas każdego rana
Jakby każda noc była nie przespana
Skąd twarze takie szare, skąd oczy takie stare
Czemu gonimy tacy zadyszani,
Jakby się nam ta ziemia chwiała pod stopami
I skąd to, że nie wiemy, dokąd tak biegniemy.
Stąd ten krzyk - szybciej, szybciej. Inaczej padniemy...

Ballada o drzewach

A chociazby je pocięli piłami
A chociazby je kładli pokotem
Nikt nie powie
- Drzew zabijać nie wolno -

Oto znowu są przy nas
W ciemnym mieście
Stołki o jelenich nogach
Deski szaf huczące od wiatru
Kredensy z grubych sosen
Kredensy co są jak żubry
Zamknięte w strasznych ścianach

Nikt nie powie
- Drzew nie wolno palić -
Nowe lasy powstają w piecach
Gromy świerków w...

Podaj mi rękę. Tylko tyle mamy

Podaj mi rękę. Tylko tyle mamy
Ciepła co w sobie jak kubek podamy
Z wrzącą herbatą. Zapal jakieś słowo
A ja zapalę inne jak lampę naftową
Może ten mróz podniebny jakoś przeczekamy
Podniosę lampę, zobaczę - a może
Ktoś jeszcze obok czuwa choć go nie widzimy
Może ten blask mu usta zamknięte otworzy
I powie: Obok nas czuwają inni.

Zaszeptaj. Niech odszepcą. Krzyknij. Niech odkrzykną.
Popatrzmy...

Boże Narodzenie

Kiedy dziecko się rodzi i na świat przychodzi
Jest jak Bóg, co powietrzem nagle się zakrztusił
I poczuł, że ma ciało, że w ciemnościach brodzi
Że boi się człowiekiem być. I że być musi
Wokół radość. Kolędy szeleszczące złotko
Najbliżsi jak pasterze wpatrują się w Niego
I śmiech matki - bo dziecko przeciąga się słodko

A ono się układa do krzyża swojego

Kantyczka

Boże ochroń ludzi biednych
Kiedy człapią umęczeni
Po rozkisłej od łez ziemi
Boże daj nam dzień powszedni

Boże ogrzej swym oddechem
Tych co godzinami stali
I niczego nie dostali
Boże rozśmiesz ich swym śmiecham

Boże spraw niech na śmietnisku
Dźwignie się zdeptany krzaczek
I choć w świecie jest inaczej
Wspomóż ten nadziei listek

Boże wspomóż ludzi biednych

A chociaż to był kamień wesoło siedliśmy

A chociaż to był kamień wesoło siedliśmy
I jako chlebem spólnie dzieliliśmy
Każdy trzymał go w dłoniach, rozgrzewał oddechem
Umiękczał słowem, smarował uśmiechem

Aż stał się cud - gdy w skale zapachniało zbożem
I granit ciało gorące otworzył.

Wybierz wiersz:

Mini Ranking:

Skąd to zmęczenie..., Przyjdź do nas..., Kantyczka, Może będziemy mogli doczekać,, Malowanie żony, Podaj mi rękę. Tylko tyle mamy, Ballada o drzewach, ...
zobacz ranking

Kantyczka, Boże Narodzenie, Skąd to zmęczenie..., Podaj mi rękę. Tylko tyle mamy, Malowanie żony, A chociaż to był kamień wesoło siedliśmy, ...
zobacz ranking

Ostatnio wybrane:

Może będziemy mogli doczekać,, Lawina, Podaj mi rękę. Tylko tyle mamy, A chociaż to był kamień wesoło siedliśmy, Skąd to zmęczenie..., Boże Narodzenie, Ballada o drzewach,
Zuzia - zobacz wybrane

Boże Narodzenie, Malowanie żony, A chociaż to był kamień wesoło siedliśmy, Podaj mi rękę. Tylko tyle mamy, Ballada o drzewach, Kantyczka, Lawina,
Weronika - zobacz wybrane

Skąd to zmęczenie..., Boże Narodzenie, Ballada o drzewach, Przyjdź do nas..., Lawina, Kantyczka,
Polikarp - zobacz wybrane